Transhumanizm (polemika)

Transhumanizm

Przez przypadek trafiłem na interesujący esej o transhumanizmie. Nakłonił mnie on do przemyśleń, których efektem jest ta polemika.

Tematem transhumanizmu nie interesowałem się dotychczas zbyt szczególnie, nie studiowałem go, raczej ocierałem się o niego przy różnych okazjach. Z tego powodu zastrzegam, że mogę wykazać się ignorancją w tej materii. W związku z tym odniosę się nie do transhumanizmu sensu stricto, ale ograniczę się do polemiki z konkretnym esejem napisanym przez osobę podpisującą się jako Rearden1993. Będę się zwracał bezpośrednio do autora i odnosił merytorycznie (banalnie umieszczę odnośniki do Wikipedii) stosując prawidła logiki i erystyki. Zachęcam Cię do zapoznania się z obiektem moich obiekcji (jak to zgrabnie zabrzmiało) przed kontynuacją czytania moich wynurzeń.

Tekst będący powodem polemiki jest dostępny tutaj: „Moralne dylematy transhumanizmu”.

Przeczytane?

Pora na mój list otwarty z zawartą polemiką.

Postęp, Liberalizm, Transhumanizm.

Szanowny Krzysztofie.

Na wstępie nie miej mi za złe, że zgodnie z internetowym zwyczajem będę się zwracał per „Ty” i liczę w tej kwestii na wzajemność. Przeczytałem uważnie Twój esej i towarzyszyły mi w trakcie mieszane uczucia. Z jednej strony Twój tekst jest napisany zgrabnie i staje w obronie intrygującej koncepcji, ale jednocześnie podczas czytania doświadczyłem sporego zdziwienia. Zdawałoby się logiczny wywód był pełen błędów merytorycznych (nazewnictwo), niezrozumiałych wybiegów erystycznych i nietrafionych porównań.

Powyższe nakłoniło mnie do napisania komentarza, lecz ostatecznie rozwlekł się on na tyle, że przybrał formę tego wpisu, na wielotematycznym blogu z którym współpracuję. Potraktujmy to jako zabawę intelektualną i dyskusję o ideach na zupełnym luzie.

Człowiek postępu.

Nie jestem wrogiem postępu i technologii, ale zachowuję ostrożność w tych kwestiach. Może nie jestem autorytetem, ale też w zagadnieniach technologicznych daleko mi do ignorancji, że się tak nieskromnie przedstawię. Jak każdy chcę żyć w zdrowiu, komforcie, bezpieczeństwie i otoczeniu tych wszystkich zdobyczy cywilizacji, które uprzyjemnią mi mój skromny byt.

Technologia jest bronią obosieczną a sposób jej wykorzystania zależy często od tego, kto ją kontroluje. Uważam, że Twój nadmierny i bezkrytyczny optymizm nie jest na miejscu. Przykładem niech będzie energia i broń atomowa albo fakt, że technologie teleinformatyczne coraz częściej służą nie ułatwieniu naszego życia i dostępowi do wiedzy a kontroli oraz inwigilacji. Tu zapewne nasze podejście do tematu jest odmienne.

Nazwy i definicje.

Pierwszym moim zarzutem do Twojego tekstu jest postawienie znaku równości pomiędzy pojęciem człowiek i Homo Sapiens Sapiens. Jest to błąd merytoryczny. Człowiek to rodzaj z gromady ssaków a rzędu naczelnych. Homo sapiens to gatunek. Biologicznie to właśnie nas definiuje i „odróżnia od zwierząt” oraz naszych przodków a właściwie uściśla to, którymi zwierzętami jesteśmy (człowiek należy do królestwa zwierząt i naukowo trudno to zanegować, czyli znalazłem kolejny błąd merytoryczny).

Definiowanie człowieka.

Z wymienionych przez Ciebie piętnastu właściwości psychicznych człowieka wiele można przypisać innym zwierzętom (np. troska o innych, ciekawość, komunikacja z innymi, posiadanie cech specyficznych, zdolność do zmian) i polecam samodzielnie to sprawdzić obserwując zwierzęta w swoim otoczeniu (domowe oraz dzikie). To naprawdę nie są bezwolne, pozbawione empatii i odporne na wiedzę istoty.

Powyższe uprościłeś do trzech cech: inteligencja, zdolność odczuwania złożonych emocji oraz rzeczywisty potencjał do budowy cywilizacji naukowo – technicznej. To już teoretycznie brzmi lepiej, ale w ten sposób wykluczasz z grona ludzi niepełnosprawnych intelektualnie, psychopatów oraz osoby o kompetencjach innych, niż naukowo-techniczne. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że poeci, sprzedawcy, dżokeje, fryzjerzy i sprzątacze nie posiadają rzeczywistego potencjału budowy cywilizacji naukowo – technicznej o ile ich kompetencje są ograniczone do aktualnie wykonywanego zawodu. Ogromna część ludzi pełni role społeczne, które choć często są bardzo istotne, to nie wiążą się z nauką i techniką.

Czy to oznacza, że osoby, które z różnych przyczyn nie mogą być zdefiniowane przez te trzy cechy to nie są ludzie? Oczywiście wolę nie być porównywany z psychopatami, ale przecież nie mogę zacząć twierdzić, że nie należą oni do przedstawicieli Homo Sapiens. Definiowanie tego, kto jest człowiekiem przy wykorzystaniu wyznaczników spoza naukowej biologii jest moim zdaniem niebezpieczne i przywołuje mroczne przykłady z historii ludzkości.

Homo Superior.

Twierdzisz, że podane przez Ciebie przymioty, które eliminują z definicji człowieka dużą grupę ludzi, czynią Homo Superior tak samo ludzkimi, jak Homo Sapiens Sapiens. Robin Hanson opisuje transhumanizm jako „pogląd, że nowe technologie są w stanie zmienić świat w następnym stuleciu lub dwóch tak bardzo, że nasi potomkowie w wielu aspektach nie będą mogli być już uważani za ludzi”. To prezentuje chęć dalszego wykluczania z grona ludzi tych, którzy nie prezentują sobą cech uznanych przez transhumanistów za pożądane.

Samo określenie „Homo Superior” i chęć stawiania go w kontraście do Homo Sapiens Sapiens… znów przywołuje mroczne przykłady, jak podział na „nadludzi i podludzi”, „cywilizowanych i dzikich”, „wierzących i pogan”, „białych i kolorowych”. Nie zarzucam Ci takich poglądów, ale staram się pokazać poprzez analogie zagrożenie wynikające z takiego rozumowania.

Argumenty religijne.

Odniosłeś się do artykułu autorstwa ks. Marcina Ferdynusa, ale ja pominę ten fragment. Nie mam ochoty babrać się w teologii i wychodzić poza domenę nauki, racjonalizmu oraz filozofii. Nie wniosę do dyskusji nic w kontekście religijnym. Biblia nie jest publikacją naukową i jej cytowanie uważam za nieuzasadnione przy analizowaniu tytułowego zagadnienia.

Konsekwencje.

Chcę tu zwrócić Twoją uwagę na to, że zdobycze cywilizacji, jak okulary, proteza ręki albo powiększenie piersi to nie są elementy niosące jakieś szczególne ryzyko. Ryzykiem jest modyfikowanie DNA, rozpowszechnianie nowych związków chemicznych, niektóre rodzaje nanotechnologii oraz sztuczna inteligencja.

Wykluczyłeś z racjonalnej analizy zarzut, że radykalne przemiany zawsze skorelowane są z dużym ryzykiem i niepewnością. Argument? „Wychodząc z domu nie jestem w stanie z matematyczną precyzją stwierdzić co mnie spotka. Jednakże nie powstrzymuje mnie to przed wyjściem z domu.” Wychodząc dzisiaj z domu w Nowym Sączu nie czujesz oporów, ja to rozumiem. Grozi nam w sumie niewiele. Mieszkanie w Jugosławii podczas wojny domowej albo w faweli wokół Rio de Janeiro zapewne by zmieniło Twoją perspektywę.

Twój inny przykład. „Przedsiębiorca budując fabrykę nie może być pewien czy będzie ona przynosiła zyski czy też straty. Jednakże nie powstrzymuje go to przed podjęciem inwestycji.”. Przedsiębiorca budując fabrykę podejmuje decyzję świadomie i racjonalnie a jeśli podejmie decyzję o inwestycji przynoszącej straty to powstrzyma go mający udzielić kredytu bank albo akcjonariusze. Podejmowanie ryzyka wynika z chłodnej kalkulacji a nie zdania się na los. Przedsiębiorcy przeważnie są zachowawczy i nie grają w rosyjską ruletkę.

Brak przewidywania dalekosiężnych konsekwencji przy ingerencji w środowisko naturalne (którego jesteśmy częścią) to na przykład dopuszczenie w Polsce do upraw Barszczu Sosnowskiego, Dichlorodifenylotrichloroetan w rolnictwie oraz globalny efekt stosowania tworzyw sztucznych. Nawet powszechne stosowanie niektórych leków powoduje przedostawanie się tych substancji do wód a co za tym idzie ma wpływ na żyjące w nich zwierzęta. To chyba bardziej trafione przykłady, niż ryzyko wyjścia z domu.

Krytyka oparta na niepewności dalekosiężnych konsekwencji jest zasadna. Po to nam umiejętność logicznego myślenia abyśmy mogli podejmować racjonalne decyzje, które uwzględniają ryzyko i możliwe konsekwencje naszych działań. Odnosząc się do Twojego przykładu: nie wyjdę z domu, jeśli za drzwiami trwa właśnie strzelanina.

Budowa raju na Ziemi?

Naprawdę wierzysz, że każda złożona forma społeczna tworzona jest przez człowieka w celu poprawy jego warunków bytowych? Jego, czyli kogo? Każdego człowieka? Istotą powstawania cywilizacji jest stworzenie człowiekowi „raju na ziemi”? To gdzie tej „raj” budowany przez tysiące lat? Większość cywilizacji powstała w celu ułatwienia wyzyskiwania jednych grup społecznych przez inne i dzieliła społeczeństwo na kasty o różnym dostępie do dóbr a często również zróżnicowanym prawie do własności i wolności osobistej. Idea budowania „raju na ziemi” przypomina mi trochę idealistyczną, komunistyczną utopię (jeszcze wrócę do tego porównania). Pięknie wygląda wydrukowana na papierze, ale w praktyce okazuje się nierealna i pokazuje prawdziwe oblicze ludzi.

Tematu „zbawienia człowieka poprzez technologię” (science‐as‐saviour) nie rozwinę i nie odniosę się do niego. To również fragment, który pozostawię teologii. Co do samej entropii to się z Tobą zgadzam, ale nie zapominaj, że jednym z dążeń genetyki i medycyny jest przedłużenie życia człowieka aż do uzyskania poziomu nieśmiertelności (pomijam to, czy jest to osiągalne). Motyw pokonania śmierci jest obecny niemal w każdej kulturze i religii, choć przybiera różne formy.

Nierówności społeczne?

Moim zdaniem stworzenie Homo Superior spowoduje pogłębienie nierówności społecznych i stworzy podział na „nadludzi i podludzi”. Oczywiście masz rację twierdząc, że nierówności społeczne są czymś naturalnym, ale nie zapominaj, że ustalona hierarchia społeczna ma podłoże głównie ekonomiczne i polityczne a ludzie inteligentni niekoniecznie są bogaci albo sprawują władzę (za to bogaci i politycznie ustosunkowani nierzadko prezentują skromny intelekt oraz wątpliwe przymioty kulturowe). To nie jest selekcja o podłożu intelektualnym albo moralnym. Transhumanizm da pierwszeństwo właśnie grupie mającej już teraz władzę i pieniądze. Uważasz, że z czasem to się wyrówna a ja jestem odmiennego zdania, co rozwinę poniżej.

Piszesz, że „postęp technologiczny oraz rynkowa konkurencja doprowadzi do takiego spadku cen i wzrostu dostępności, że zarówno klasa średnia jak i klasa niższa będą mogły sobie pozwolić na dostęp do transhumanistycznych technologii”. Jako przykład podajesz telefony komórkowe i komputery. Czy telefony komórkowe i komputery w użytku prywatnym dawały jakąś przewagę społeczną poza prestiżem (do czasu upowszechnienia się)? Rozpowszechnienie się tych technologii wynika z faktu, że sprawdzają się jako narzędzia pracy średniego a nawet niskiego szczebla. Tak właśnie „zrównałeś się” technologią. Dostałeś przedmioty sprawiające, że jesteś wydajniejszy i zawsze można się z Tobą skontaktować.

Na tej samej zasadzie system może Ci pozwolić na „transhumanizm siły fizycznej” abyś szybciej nosił worki z cementem budując willę dla bogatych albo tani blok mieszkalny dla siebie. Wierzysz w to, że wierchuszka mająca dostęp do modyfikacji pozwalających na wyróżnienie się cechami pożądanymi odda swoją przewagę tak zwanemu „pospólstwu”? Prędzej wbudują Ci w rękę wiertarkę, niż pozwolą poprawić inteligencję, wygląd albo inne przymioty, którymi Homo Superior będzie się wyróżniał.

Nie wierzę w wolę tak zwanych „elit” do zrównania się zresztą społeczeństwa. Nie chcą się dzielić zasobami dającymi im przewagę, luksus, władzę, dostęp do prokreacji z wieloma partnerkami (albo partnerami, jak kto woli) czy lepszej jakości jedzenia. To z ich strony racjonalne postępowanie. Dobra odróżniające elitę od szarego człowieka, jak ziemia i złoto nie są przez czubek hierarchii społecznej rozdawane a raczej kumulowane. Nawet komuniści w praktyce dużą część tych zasobów zachowywali dla siebie a w „wolnościowym” USA kiedyś przymusowo skupowano złoto (posiadanie było karalne, poza pewnymi wyjątkami).

Odsyłam Cię do setek dystopii obecnych w nurcie fantastyki naukowej. Ich autorzy często bardzo trafnie analizują system nierówności powstały na kanwie reglamentacji dostępu do technologii oraz egoistycznego wykorzystania dostępu do zasobów.

Optymizm a pesymizm.

Podobnie do Ciebie nie rozumiem argumentu o zabijaniu optymizmu przez transhumanizm. Ocena jakości życia jest oparta na porównaniu z przeszłością albo innymi regionami świata a nie futurystycznych wizjach. Od nikogo nie usłyszałem „mój poziom życia jest do dupy gdyż nie mogę mieszkać na Deep Space 9”.

Karkołomne jest natomiast Twoje stwierdzenie, że „w wysoko rozwiniętych społeczeństwach nawet nędzarze żyją na wyższym poziomie od cesarzy w dawnych czasach”. Patrzę na bezdomnego, który na głodzie alkoholowym zbiera puszki ze śmietników i jakoś trudno mi uwierzyć, że jego poziom życia jest wyższy od cesarskiego. Zaryzykuję twierdzenie, że Gajusz Juliusz Cezar, Tang Gaozu albo Iwan IV Groźny żyli lepiej, niż dzisiejsi nędzarze a nawet klasa średnia.

Oczywiście ogólna jakość życia wzrosła za sprawą rozwoju techniki i medycyny, ale kupiony na kredyt domek pod miastem, dwa samochody i szybki internet mają się nijak do pałaców, luksusów, służby i władzy klasy wyższej, zarówno aktualnej, jak i dawnej. Technologia tego nie nadrabia. Internet spokojnie bym mógł zastąpić porządną biblioteką oraz umilającymi czas błaznami, bardami i tancerkami a brak samochodu bez przykrości zastąpię jazdą konną i byciem noszonym w lektyce. Myślę, że bym jakoś z bólem się poświęcił i zniósł zmianę mojego aktualnego statusu na bycie cesarzem w dawnych czasach.

Koniec ludzkości?

Osobiście jestem bardziej związany z Homo Sapiens Sapiens, niż Homo Superior i z czysto egoistycznych pobudek z niepokojem postrzegam wizję upadku mojego gatunku na rzecz innego, nawet jeśli ma być bardziej rozwinięty. Tym większy niepokój budzi możliwość, że nie nastąpi to na drodze naturalnej ewolucji a poprzez transhumanistyczne grzebanie w naszym kodzie genetycznym, czyli niebezpieczny eksperyment. Taki eksperyment może się zakończyć niepowodzeniem, które wykończy Homo Sapiens Sapiens bez sukcesu w postaci Homo Superior w takiej postaci, jak go sobie wyobrażasz. Jaką masz pewność, że efektem nie będzie realizacja wizji z Planety Małp?

Definiujesz człowieka przez pryzmat określonego zbioru cech i pozwalasz sobie na bardzo kontrowersyjne wnioski. Do tego odniosłem się już wcześniej i ponownie odwołam się do nauk biologicznych jako bardziej uniwersalnych i obiektywnych od subiektywnego definiowania złożonych emocji, wyższej inteligencji oraz potencjału budowy cywilizacji naukowo-technicznej. Nie wykreślajmy z grona przedstawicieli gatunku ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie spełniają norm!

Tak samo nie zgadzam się z Tobą w kwestii uznania za człowieka każdej jednostki spełniającej podane przez Ciebie cechy a jako prosty przykład podam (zaszalejmy!) kosmitów, którzy by byli inteligentni, zdolni do złożonych emocji oraz posiadali cywilizację naukowo–techniczną a jednocześnie mieli postać chmury trującego gazu. Według Ciebie to też są ludzie?

Podsumowując.

Bardzo mnie zaciekawiłeś swoim tekstem, ale wydaje mi się on naiwnie futurystyczny, krytykuje racjonalizm w imię wielkiego eksperymentu na ludzkości i promuje niebezpieczny sposób definiowania tego, kim jest człowiek a kto nim nie ma prawa być.

Co więcej prezentujesz bardzo idealistyczną wizję świata i ludzkości. Zupełnie nie uwzględniasz ludzkich cech, motywów, dążeń i lęków. Wierzysz, że dobre elity podzielą się z nami, szarymi robaczkami, nowymi technologiami, które by mogły im dać stałą i namacalną przewagę społeczną. Przypomina to teoretyczne początki idei komunizmu, gdy snuto wizję o tym, że wszyscy będziemy równi i dostaniemy dobra zgodnie z potrzebami pracując tylko tyle, ile uczciwie uznamy za słuszne. W praktyce nikt nie chce się dzielić, mało kto chce pracować, każdy chce się wyróżnić mając lepiej i więcej.

Powątpiewam w to, czy transhumanizm „stwarza ludzkości perspektywę świetlanej przyszłości”. Twoja analiza logiczna nie obaliła krytyki transhumanizmu, gdyż użyłeś nieadekwatnych argumentów i porównań, pomieszałeś rodzaj z gatunkiem i próbowałeś na nowo zdefiniować człowieka wyprowadzając swoje własne wyznaczniki. Zapaliłeś się do idei transhumanizmu a następnie zacząłeś naginać argumenty aby udowodnić jej słuszność. To tak nie działa.

Twój tekst mnie zaintrygował i nakłonił do przemyślenia tego, czym transhumanizm jest i czym może się stać w przyszłości. Do tego swój esej napisałeś bardzo zgrabnie i o ile mogę go podważać logicznie to pod względem retorycznym jest na wysokim poziomie. A jednak jestem już odporny na zgrabne słowa, gdy przeczą logice.

Ujarzmienie ognia nie oznacza, że powinniśmy się bawić zapałkami w lesie. Jest to osiągnięcie, które jak większość może służyć bardzo różnym celom i przynieść korzyści, jak i szkody.

To w sumie tyle z mojej strony.

Pozdrawiam!

Grafika wykorzystana w nagłówku przedstawia miasto Szanghaj (Chiny). Autor: Riku Lu. Licencja: CC0 / Public Domain. Źródło: goodfreephotos.com

Podziel się tą treścią ze znajomymi!

About PMM

Autor tekstów. Nadworny fotograf i fotoreporter. Do życia nastawiony racjonalnie, ale też mało entuzjastycznie patrzący w przyszłość.

View all posts by PMM →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *